Dzisiaj chcę Wam opisać 3 maści, które znajdują się w mojej szafce z kosmetykami. Bez tych produktów nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojej twarzy. Zaczynamy!
PASTA LASSARI jest to pasta cynkowa z kwasem salicylowym. Używam jej na zasuszenie przykrych niespodzianek w postaci wyprysków. Pasta ma biały kolor, gęstą konsystencję i jest bezzapachowa, nakładam ją palcami lub patyczkiem kosmetycznym punktowo na miejsca, w których pojawił się wyprysk. Pasta się nie wchłania dlatego też nie nadaje się pod makijaż. Ja używam jej na noc lub w dzień "bez makijażu". Nałożenie jej na całą buzię może zakończyć się wysuszeniem twarzy dlatego aplikacja miejscowa ma większy sens. Już po wieczornej aplikacji rano widać różnicę. Pamiętajcie jednak, że jest to pasta działająca już na pojawiający się wyprysk i nie pomoże w leczeniu przyczyn powstawania wyprysków. Jeżeli jednak ktoś chce leczyć objawowo to jak najbardziej pasta może się sprawdzić. Wiem, że istnieje też coś takiego jak sama maść cynkowa, ale z tego co się dowiedziałam pasta ma więcej tlenku cynku w swoim składzie, a ta wzbogacona jest też dodatkowo w kwas salicylowy.
Za opakowanie 20 g zapłaciłam w aptece 4,50 zł.
MAŚĆ OCHRONNA Z WITAMINĄ A jak widać na zdjęciu moja dużo przeszła, ale mam ją już ponad rok i jest już na tzw. wyczerpaniu. Najlepsze cudo jakie może być za niewielkie pieniądze to właśnie ta maść. Ma ona na celu regenerację naskórka i zmniejszenie jego rogowacenia. Kiedyś stosowałam ją na mega szorstkie łokcie, czasami na noc posmaruję ją usta, a aktualnie stosuję ją po paście Lassari, aby nawilżyć skórę w miejscu, gdzie wcześniej był wyprysk. Zdarzało mi się smarować nią na noc stopy i dłonie. Po prostu maść na wszystko. Ma w miarę przyjemny zapach, jednak tłusta konsystencja powoduje, że lepiej stosować ją na noc.
Za opakowanie 25 g zapłaciłam ok. 3 zł (ale nie pamiętam dokładnie).
HERPEX jest to krem, który stosuję do leczenia opryszczki wargowej. W okresach jesienno- zimowych moja odporność jest strasznie słaba i często zdarzają mi się przykre niespodzianki na ustach. Jest to moje drugie opakowanie, pierwsze starczyło mi na prawie dwa sezony. Krem jest biały, do kupienia w aptece bez recepty. Należy jednak pamiętać, że on zapobiega ujawnieniu się tzw. "zimna", czyli jeżeli czuję swędzenie lub dziwne mrowienie na wardze, ale nic jeszcze nie widać to najwyższy czas posmarować to miejsce Herpexem, jeżeli trafimy na ten odpowiedni moment "zimno" nie wyjdzie. Ja nawet po tym jak chore miejsce przestanie swędzieć smaruje je kremem jeszcze przez jakieś 2 dni. Jeżeli natomiast opryszczka już wyjdzie wtedy lepiej zasuszyć ją maścią cynkową, pastą do zębów lub kupić specjalny plasterek.
Krem Herpex jest niewielki, opakowanie ma 2 g, ale wydajny. Za swoje opakowanie zapłaciłam niecałe 10 zł.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz